SzukajSzukaj
dołącz do nasFacebookGoogleLinkedinTwitter

Zamiast do mediów idą montować reflektory. "Pisanie ich po prostu boli"

– Szkoda mi tych młodych ludzi, bo są mega zdolni. A idą do McDonald's albo do Valeo montować reflektory. Pisanie ich po prostu boli. Zarobią tam podobnie, a nie będą musieli myśleć – mówi Alicja Molenda, wydawca jednej z gazet lokalnych. Rozmawiamy z redaktorami naczelnymi lokalnych tytułów o tym, dlaczego w ich mediach trudno o młodych dziennikarzy. Małopolska, Dolny Śląsk czy Kujawy – wszędzie problem jest ten sam. 

Dołącz do dyskusji: Zamiast do mediów idą montować reflektory. "Pisanie ich po prostu boli"

53 komentarze
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Wirtualnemedia.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii. Jeżeli którykolwiekz postów na forum łamie dobre obyczaje, zawiadom nas o tym redakcja@wirtualnemedia.pl
User
Aga
Młodzi ludzie nie potrafią pisać i czytać, doświadczyłam tego osobiście. W korporacjach młodzi nie potrafią po polsku napisać krótkiego e-maila, więc napisanie krótkiego tekstu do lokalnego tygodnika rzeczywiście może ich "boleć".
odpowiedź
User
pirania
O czym my tu dyskutujemy! Wczoraj na Interii jakiś młody "dziennikarz" napisał o trenerze "szweckim". Pewnie, jak wielu jego rówieśników, nie zna języka polskiego. Ale robotę w Interii dostał. A prasa lokalna? Napisałem wesołą książkę pełna cytatów i sytuacji z redakcyjnego życia w mediach regionalnych i lokalnych.

To - niestety - coraz częstsza dolegliwość, szczególnie wśród przedstawicieli pokolenia (i następnych) internetowego, tych wszystkich, dla których social media są wyrocznią i "całościowym" obrazem nie tylko najbliższego otoczenia, ale świata. AI tę nieudolność, nie tylko językową - pogłębi. Przez z górą 30 lat w zawodzie (co ważne: z przypadku) przez "moje" redakcje przewinęła się spora grupa młodych ludzi, w większości studentów - adeptów dziennikarstwa. Niektórzy pisali świetnie, mieli - jak ktoś tu wspomniał - tę niezbędną iskrę, także w patrzeniu na otoczenie, dostrzeganiu tego, czego "zwykli" ludzie nie widzą - fantastyczni byliby z nich dziennikarze, ale wszyscy oni wybrali inne drogi. Byli i tacy przyszli "dziennikarze", w przypadku których zdumienie ogarniało, że podołali maturze. Tylko dwoje z tego grona (DWOJE!), z grupy przeciętnych, pozostało w zawodzie, ale dziś to już też emeryci (lub prawie). Obecnie aktywnie współpracują z redakcją dwa "narybki": 22- i 35-latek. Widać w nich chęci i zaangażowanie, choć wspomnianą iskrę mają na odmiennych poziomach. Może z czasem przejmą pałeczkę. Nie demonizujmy więc. Łatwo nie jest, ale przypuszczam, że w jakimś momencie w większości redakcji pojawiał się nagle ktoś "z ulicy", w kim wrze dziennikarska krew... Takie perełki na pewno są... gdzieś...
odpowiedź
User
pirania
O czym my tu dyskutujemy! Wczoraj na Interii jakiś młody "dziennikarz" napisał o trenerze "szweckim". Pewnie, jak wielu jego rówieśników, nie zna języka polskiego. Ale robotę w Interii dostał. A prasa lokalna? Napisałem wesołą książkę pełna cytatów i sytuacji z redakcyjnego życia w mediach regionalnych i lokalnych.

To - niestety - coraz częstsza dolegliwość, szczególnie wśród przedstawicieli pokolenia (i następnych) internetowego, tych wszystkich, dla których social media są wyrocznią i "całościowym" obrazem nie tylko najbliższego otoczenia, ale świata. AI tę nieudolność, nie tylko językową - pogłębi. Przez z górą 30 lat w zawodzie (co ważne: z przypadku) przez "moje" redakcje przewinęła się spora grupa młodych ludzi, w większości studentów - adeptów dziennikarstwa. Niektórzy pisali świetnie, mieli - jak ktoś tu wspomniał - tę niezbędną iskrę, także w patrzeniu na otoczenie, dostrzeganiu tego, czego "zwykli" ludzie nie widzą - fantastyczni byliby z nich dziennikarze, ale wszyscy oni wybrali inne drogi. Byli i tacy przyszli "dziennikarze", w przypadku których zdumienie ogarniało, że podołali maturze. Tylko dwoje z tego grona (DWOJE!), z grupy przeciętnych, pozostało w zawodzie, ale dziś to już też emeryci (lub prawie). Obecnie aktywnie współpracują z redakcją dwa "narybki": 22- i 35-latek. Widać w nich chęci i zaangażowanie, choć wspomnianą iskrę mają na odmiennych poziomach. Może z czasem przejmą pałeczkę. Nie demonizujmy więc. Łatwo nie jest, ale przypuszczam, że w jakimś momencie w większości redakcji pojawiał się nagle ktoś "z ulicy", w kim wrze dziennikarska krew... Takie perełki na pewno są... gdzieś...
odpowiedź