Dyrektorzy kreatywni oceniają kreacje
Brak odwagi, niechęć do dokształcania się, peryferyjność i nijakość - tak dyrektorzy kreatywni największych agencji reklamowych w Polsce oceniają poziom polskiej kreacji oraz jej twórców. Szefowie kreacji mówią portalowi Wirtualnemedia.pl m.in. o tym jak sprawić by reklama była interesująca oraz jednocześnie efektywna, a także starają się odpowiedzieć na pytanie, czego brakuje polskiej kreacji.
Paweł Heinze - Dyrektor Kreatywny Leo
Burnett
- Czy Pana zdaniem kreacjom przygotowywanym przez
polskie agencje potrzebny jest "powiew świeżości"?
Jak to kiedyś jeden znajomy, po udziale w światowym workshopie dla
Fiata powiedział - problem polskiej reklamy to problem
peryferyjności tej kultury. Sporo w tym prawdy myślę. Reklama - ta
z najwyższej półki, jest czymś bardzo wyrafinowanym wizualnie i
intelektualnie. W Polsce, mam wrażenie, nie ma potrzeby
wyrafinowania. Z jakiegoś powodu mamy architekturę jaką mamy,
muzykę taką jaką mamy, ubieramy się jak się ubieramy i jemy to co
jemy. Jakiś rodzaj aut sprzedaje się lepiej niż inny. Nie mam na
myśli niszowych grup tylko ogół. Jako nacja chyba po prostu nie
mamy pewnych potrzeb. W tym sensie świeżość jest potrzebna naszej
kulturze w ogóle. Świeżość i odwaga.
Myślę, że agencje w Polsce mają potencjał i wspomnianą świeżość
myślenia (przykład Spectabu) - z wielu powodów jednak nie zawsze
można go w pełni wykorzystywać.
Domy mediowe nie są już "przyjaciółmi" agencji, domy produkcyjne
także kierują się swoim interesem no i co najgorsze bardzo często
nie są naszymi przyjaciółmi klienci. Wszyscy zapomnieli o
naiwności, o przyjemności zastanawiania się, wymyślania i
kombinowania. O tym, że po koślawych dróżkach chodzi się ciekawiej
niż po asfalcie. A wszyscy chcieliby po asfalcie - najlepiej żeby
ten asfalt był z forsy.
Czasem za bardzo ulegamy może modom, modom egzekucyjnym, czasem za
bardzo szukamy "patentów" a za mało jakiejś prawdy ludzkiej, czegoś
"większego". Myślę, że to nie wynika z braku talentu czy wiedzy to
chyba efekt nierozwojowego marketingu i czegoś co ja nazywam
"chorobą festiwalową". Jeśli robi się reklamy dla reklamiarzy a nie
dla ludzi to jest lekka patologia.
- Jakie powinny być te kreacje, aby były nie tylko
interesujące, ale także efektywne?
Trudne pytanie. Tego chyba nikt nie wie. A jeśli ktoś wie to
domyślam się, że niechętnie się tym dzieli. Ja bym się zastanowił
co stoi za mega markami, które są przedmiotem pożądania na całym
globie i ikonami kultury. Nike, Apple, Sturbbacks, Innocent,
Guinness, Orange? Idee, które stoją za nimi nie mają nic wspólnego
z marketingiem, reklamą czymkolwiek. Za tymi markami stoją
odwieczne ludzkie marzenia - bycie niepokonanym, bycie twórcą,
potrzeba schronienia przed codziennym chaosem, potrzeba nagrody,
potrzeba bycia blisko z innym. Te marki zaspokajają te potrzeby.
Kreatywność przyprawia to wszystko odrobiną magii, najlepszym
rzemiosłem czasem sztuką i technologiami. Kiedyś widziałem
prezentację porównującą wielkie marki do religii. Coś w tym
jest.
- Czego brakuje polskiej kreacji i do czego powinniśmy
dążyć?
Myślę, że polskiej reklamie brakuje tego czego
brakuje polskiemu marketingowi. Reklama jest tylko taka jak ludzie,
którzy ją zamawiają i za nią płacą. Jeśli nie ma odważnych,
przemawiających do wyobraźni ludzi wizji, które stoją za markami to
trudno oczekiwać odważnych, nowoczesnych i przemawiających do
wyobraźni kreacji. Wspomniałbym jeszcze, że wybitna reklama to
zabawa dla bogatych i cierpliwych. Kiedyś słyszałem taki pogląd, że
pieniądze zabijają kreatywność. Nie jestem pewien. Reżyserzy
reklamowi, których filmy są nagradzane w Cannes potrafią kosztować
1 mln, euro. Spektakularne projekty interaktywne potrzebują czasu,
zaawansowanych technologii i logistyki, o której większość firm
eventowych w Polsce nie ma pojęcia. Kreacja reklamowa to jest drogi
i bardzo luksusowy entertainment.
Zawsze można oczywiście zrobić layout ołówkiem i wstawić maleńki
packshot w rogu, zrobić publikację "W Wieczorze Wrocławia" i wysłać
na festiwal - ale czy o to w tym chodzi? Obawiam się, że nie. O
klasie agencji świadczą marki, które jest w stanie stworzyć i
rozwijać przy użyciu wszelkich dostępnych narzędzi i mediów. Za to
się agencjom płaci na świecie. O tej klasie świadczy także
umiejętność przekonywania klientów do własnej wizji i sposobu
myślenia. To trudne, ale chyba nie ma innej drogi... zastanawiam
się. Gdyby udało się zaszczepić ten festiwalowy wysiłek w codzienne
projekty?
U nas agencje traktuje się jak zakład usług reklamowych, jak
automat z napojami. Bardzo niewielu klientów traktuje agencje jak
partnerów. Jak agencja próbuje to ma opinię aroganckiej, upartej,
stwarzającej problemy.
Na pewno nie brakuje zdolnych ludzi z pasją. To że reklamy z tego
rynku trafiają na festiwale zagraniczne i zdobywają nagrody - jest
dla mnie jakiś cud, jakieś "Monte Cassino". Bo w takim otoczeniu
marketingowym i kulturowym to się nie powinno teoretycznie
wydarzyć. A jednak. I to jest ogromny potencjał - zdolność,
wykształcenie i pasja ludzi.
Sporo jest w naszym środowisku złośliwości, czegoś niemiłego. Jako
środowisko, albo nawet przemysł nie stanowimy zbyt silnego lobby.
Może warto by się nad tym zastanowić?

- Czy Pana zdaniem kreacjom przygotowywanym przez
polskie agencje potrzebny jest "powiew świeżości"?
Ten powiew jest potrzebny zawsze. Kreatywni powinni być na bieżąco
z pracami swych kolegów po fachu z całego świata. Oglądać "Shotsy",
zaglądać na portale reklamowe, szukać nowych rozwiązań, podpatrywać
ciekawych reżyserów, fotografów. Nie chodzi mi broń Boże o
kopiowanie gotowych pomysłów. Ale zauważyłem, że wielu młodych
kreatywnych jest już tak pewnych swej pomysłowości, że nie chcą się
dokształcać. Chodzi po prostu by ich prace nabrały oddechu, jeśli
inni mogą to my także. Niestety oni zakładają tylko te swoje
wyzywające ciuszki, a pomysły ciągle z podstawówki.
Na szczęście nie jest tak źle. My robimy Heyah, Team One Simplusa i
36.6, PZL i Change Integrated to również firmy stawiające na
kreację.
- Jakie powinny być kreacje, aby były nie tylko
interesujące, ale także efektywne?
Przede wszystkim muszą być zrozumiałe. Uważam że najlepsze
kampanie, które pamiętamy nawet po latach to te diablo proste. I
dowcipne zarazem.
- Czego brakuje polskiej kreacji i do czego powinniśmy
dążyć?
Odwagi. Nie zaczynajmy wymyślania pomysłu od: "tego i tak klient
nie kupi". Może właśnie kupi, tylko miejmy odwagę to wymyślić.

- Czy Pani zdaniem kreacjom przygotowywanym przez
polskie agencje potrzebny jest "powiew świeżości"?
Tak, pod warunkiem, że będzie to powiew świeżości ze świata. W tej
branży trzeba się uczyć od najlepszych. Trzeba inwestować swój czas
w "poszerzanie horyzontów". Ten zawód wymaga stałego uczenia się,
obserwowania kierunków, tendencji, mód...
Jeśli ktokolwiek mówi, że wie już wszystko o reklamie, że się na
niej zna jak nikt inny, to z całym szacunkiem, nie wie o niej
nic.
- Jakie powinny być kreacje, aby były nie tylko
interesujące, ale także efektywne?
Gdybyśmy my, jako twórcy tych reklam umieli z pokorą stanąć po tej
drugiej stronie, żeby popatrzeć na nasze "dzieła" oczami
konsumenta, niegłupiego, wymagającego, często zmęczonego... wówczas
dowiedzielibyśmy się pewnie, że: (do wyboru) inteligentna,
intrygująca, zaskakująca, zabawna, wzruszająca, niebanalna,
pobudzająca wyobraźnie i prosta w przekazie reklama - zwróci jego
uwagę. A produkt w takim opakowaniu będzie dla niego bardziej
atrakcyjny. Niestety dominują reklamy (i to często nie z winy
kreacji) "informacyjne". Ja je nazywam ogłoszeniami telewizyjnymi,
gdzie jest zero emocji, zero kreacji, zero czegokolwiek co pozwala
taką reklamę dostrzec.
- Czego brakuje polskiej kreacji i do czego powinniśmy
dążyć?
Jak zostanę Królową Całego Świata to rok w rok będę wysyłała
WSZYSTKICH kreatywnych na festiwal do Cannes. Obiecuję.
Polskiej kreacji brakuje odwagi, szkoleń, dobrych szkół reklamy - w
ogóle wiedzy o reklamie.
Zapominają, że wyobraźnia nie ma granic i tworzą coś, co już było.
Albo na odwrót, wyobraźnia im szaleje, a zapominają, że tak
naprawdę, historie które tworzą mają za cel sprzedać produkt.
Klient, który będzie czuł, że jest rozumiany prędzej zaakceptuje
ciekawszą kreacje. Praca z klientem to współpraca.
Tomasz Zieliński - Dyrektor Kreatywny Mather Communications
- Czy kreacjom przygotowywanym przez polskie agencje
potrzebny jest "powiew świeżości"?
Wszystkim kreacjom na całym świecie zawsze potrzebny jest powiew
świeżości.
- Jakie powinny być te kreacje, aby były nie tylko
interesujące, ale także efektywne?
Niestety polskie kreacje często są efektywne mimo, że leżą pod
względem szeroko rozumianej kreatywności i warsztatu. A to
niewątpliwie daje argument klientom do zlecania i akceptowania
kolejnych marnych kreacji.
- Czego brakuje polskiej kreacji i do czego powinniśmy
dążyć?
Polskiej kreacji brakuje odwagi, dzielnych acantów, otwartych
klientów i przede wszystkim wciąż brakuje nam sukcesów na
międzynarodowych festiwalach.

- Czy kreacjom przygotowywanym przez polskie agencje
potrzebny jest "powiew świeżości"?
Powiew świeżości nie jest potrzebny kreacjom poszczególnym, to też
niejednokrotnie, a może nawet przede wszystkim, zmienić się musi
podejście, czy wręcz paradygmat, a nawet kilka. Po pierwsze dobra
reklama dziś, i w sumie od dobrych paru lat już, to w 50% pomysł, w
50% - wykonanie. U nas niestety nie docenia się tego drugiego, mało
ludzi jest na czasie z najnowszymi trendami i technikami. Mało kto
tak naprawdę może się pochwalić najwyższym poziomem zaawansowania w
operowaniu programami graficznymi. A to podstawa i punkt wyjścia,
narzędzie stworzone, by wspierać i współdziałać z naszą
kreatywnością. A jest trochę tak, jakby chirurg plastyczny nie brał
do ręki skalpela, tylko wołał salowego samemu tylko asystując. I
potem wychodzą potworki...
- Jakie powinny być te kreacje, aby były nie tylko
interesujące, ale także efektywne?
Dobra reklama jest zawsze i interesująca i efektywna. Zawsze. Ten
konflikt strategii i kreacji to kolejny mit, który nam i klientom
wmówiono. Przecież najlepsze reklamy, takie, które przeszły już do
historii polskiej reklamy zawsze zdobywało zarówno nagrody za
kreację, jak i effie; i zawsze wchodzą do takiego top of mind
społecznego. Najlepsze jest to, że zarówno profesor literatury, jak
i szewc obudzeni w środku nocy i zapytani "Jaką znasz polską
reklamę" wymienią pewnie te same "Żubry, Biedronki, Mumio,
Kondrata". To musi być po prostu dobrze wymyślone, idealnie
współgrające ze staregią, odpowiadające na potrzeby klienta,
perfekcyjnie wykonane. Tych kilka przykładów pokazuje, że jest to
możliwe - ot tak, po prostu. No, i jeszcze ktoś po drugiej stronie
musi mieć mózg, a z tym bywa różnie, ale to już taka robota.
- Czego brakuje polskiej kreacji i do czego powinniśmy
dążyć?
Poza tym skillem, o którym mówiłem na początku i poza strategicznym
i kampanijnym podejściem, które nie kłóciłoby się z kreatywnością,
tylko byłoby nią napędzane? Brakuje mocno, i to można pokazać na
przykładzie tych najlepszych reklam i najsłynniejszych,
uniwersalności. One cały czas są takie trochę lokalne w myśleniu,
semantyce, środkach wyrazu i wykonaniu. Dlatego tak mało nagród na
międzynarodowych festiwalach dostajemy. Tragedią polskiej reklamy
jest też to, że bardzo mało najzdolniejszych grafików młodego
pokolenia do niej trafia, ludzie marnują się projektując koszulki
dla kolegów, a jak już zostaną zatrudnieni to jako banner
designerzy od nieistotnych rzeczy. I zanim ktoś im da szansę
zrobienia prawdziwej ady to już są zniechęceni, wypaleni, albo
zepsuci. W rozwiniętych kulturach reklamowych, w USA, Wielkiej
Brytanii, czy Francji ssanie takich ludzi jest ogromne. Agencje
sponsorują szkoły reklamy, by łowić najlepszych. I nie po to się
ich bierze, żeby bannery do netu robili, od razu pod okiem
starszych rzuca się ich na głęboką wodę. I jest to jakiś naturalny
miks, połączenie, które może generować kreatywne myślenie, świeże
pomysły i aktualną stylistykę. I tam to i wygląda i działa. U nas
czasem działa, jeszcze rzadziej wygląda.
Norbert Wawro - Dyrektor Kreatywny Agencji
S4
- Czy kreacjom przygotowywanym przez polskie agencje
potrzebny jest "powiew świeżości"?
Myślę, że ogólnie brakuje poczucia humoru i dystansu (i to nie
tylko w reklamie) Wystarczy się rozejrzeć, aby zobaczyć, że
większość komunikatów jest na podobnym, średnim poziomie.
Poprawnie, grzecznie, tak żeby przypadkiem nie zostało zauważone. A
to co jest zauważane i komentowana to albo kompletna żenada, albo
świetne projekty (z pazurem, humorem - zwyczajnie jakieś).
- Jakie powinny być te kreacje, aby były nie tylko
interesujące, ale także efektywne?
No i do tego trzeba dążyć - żeby robić rzeczy zauważalne i
efektywne dlatego że są dobre... taki banał.
- Czego brakuje polskiej kreacji i do czego powinniśmy
dążyć?
Słyszałem kiedyś takie zdanie, że dobre reklamy robią wciąż ci sami
klienci. I coś w tym jest.
Dołącz do dyskusji: Dyrektorzy kreatywni oceniają kreacje